Newsy
Wyślij newsa
Wyszukiwarka

Cold War  
  Informacje
Recenzja
Poradnik
Solucja [1] [2]
Kody
Pytania (FAQ)
Galeria
Linki
 

Resistance  
  Informacje
Recenzja
Solucja
Galeria
 

Game 2  
  Informacje
Newsy
Wywiady
Galeria
 

Elite Xbox  
  Informacje
Galeria
 

VBS1   
  Informacje
Galeria
 

Mody   
  FDF Mod
Silent War
WP Soldiers
Wrzesień 1939
Wywiady
 

Sprzet  
  NATO
ZSRR
Partyzanci
Cywile
 

Edytor  
  Pytania (FAQ)
Podstawy
Zakończenia
Dźwięki
Skrypty
Przerywniki
Briefing
Intro [1] [2]
Description
Spis komend
Lista broni
Programy
Obrazki
 

O2/Visitor  
  Samochód
Visitor
Uwagi ogólne
 

Testy   
  Addony
Kampanie
Misje
Wyspy
 

Multiplayer  
  Pytania (FAQ)
Typy gier
Wywiady
Serwery PL
Klany PL
 

Download  
  Addony
Dema
Filmy
Kampanie
Misje SP
Mody
Patche
Programy
Skiny
Tapety
Wyspy
 

Inne    
  Ciekawostki
Księga gości
Reklama
Płyty CD/DVD
Gadżety
O nas
Loga SMS
 




Recenzja

Gatunek First Person Perspective narodził się wraz z powstaniem niezapomnianego Wolfensteina. Następnie były Doom i Doom 2, które stały się legendą nad legendami. Kolejne tytuły pojawiały się jak grzyby po deszczu i nie były już żadną rewolucją. Zmieniał się w nich jedynie klimat, rodzaje broni czy przeciwnicy. Z każdą nową grą gatunek ewoluował, lecz były to zmiany ograniczające się do nowej, ładniejszej grafiki i stosowania ciekawszych tricków. Można to porównać do ewolucji konia: czy będzie to kucyk, koń wyścigowy czy nawet zaprzęgowy - koń zawsze pozostaje koniem. Do czasu pojawienia się na rynku Delta Force wszystkie typowe gry FPP rozgrywały się w zamkniętych pomieszczeniach. Tam zaś po raz pierwszy gracze mieli możliwość pooddychania świeżym powietrzem, przeprowadzenia operacji bojowych "w naturze". Mimo że Delta Force nie był grą udaną (ze względu na brak obsługi akceleratorów 3D), wprowadził do gatunku nowy rodzaj zabawy. Wtedy właśnie gry FPP wkroczyły w erę rozgrywek na otwartych przestrzeniach, osadzonych w realiach dzisiejszego świata. Wcielanie się w rolę komandosa, żołnierza czy antyterrorysty stało się na tyle atrakcyjne, że w ramach FPP powstał swego rodzaju podgatunek militarny.

W tym właśnie kierunku poszli autorzy Operation Flashpoint: Cold War Crisis. Ich ciężka praca zaowocowała pojawieniem się nowego tytułu, który może zasłużyć na miano rewolucyjnego. Operation Flashpoint nie jest typową grą FPP. Jej wyjątkowość polega na - niespotykanej do tej pory - rozległości fabuły i świata, w którym toczy się rozgrywka, oraz rozbudowaniu wątków dotyczących bezpośrednio bohatera. Szczegółowość detali oraz praktycznie nieograniczone możliwości zabawy zapierają dech w piersiach.

Dzięki Operation Flashpoint przeniesiesz się w realia zimnej wojny, a konkretnie do 1985 roku. Wyścig zbrojeń między NATO i Układem Warszawskim trwa, a wysiłki Ronalda Reagana i Michaiła Gorbaczowa, zmierzające do uspokojenia nerwowej atmosfery, nie dają jeszcze widocznych rezultatów. Miejscem akcji jest fikcyjny archipelag wysp zamieszkanych przez równie fikcyjny naród. Archipelag, w wyniku podziału stref wpływu, należy do NATO, co tłumaczy obecność wojsk amerykańskich na jego terenie. Pewnego dnia 1985 roku wyspa Everon zostaje zaatakowana przez niezidentyfikowane wojska. Nagła agresja zaskakuje siły amerykańskie i zmusza je do ewakuacji w celu przegrupowania i opracowania odpowiedniej strategii. Takiej, która uniemożliwi Rosjanom (bo to właśnie oni zaatakowali Everon) przejęcie kontroli nad archipelagiem. Świat staje u progu III wojny światowej.

W centrum tych szokujących wydarzeń znajduje się główny bohater gry, Armstrong - szeregowiec regimentu stacjonującego na Everon. Do tej pory cieszył się życiem w tym najspokojniejszym miejscu na świecie, a teraz dostaje się w samo "oko cyklonu", który grozi ogólnoświatową zagładą. Po przejściu krótkiego szkolenia dowiadujesz się o nadchodzącym niebezpieczeństwie i, wraz z resztą drużyny dowodzonej przez charyzmatycznego oficera, wyruszasz na zwiad. Od tej pory nieprzerwanie uczestniczysz w bardzo realistycznej i dynamicznej wojnie, w której o śmierć jest dużo łatwiej niż o pudełko zapałek w kiosku. Szczegółowość i realizm akcji pozwalają poczuć dreszcz prawdziwej wojny. Są momenty spokoju i relaksu oraz chwile niepokojącej ciszy przed burzą. Nie brakuje także sytuacji, w których serce gracza wali jak... karabin maszynowy. Kule świszczą nad głową, twoi towarzysze, krzycząc, meldują o kolejnych zauważonych Rosjanach. Czasem ktoś obok ciebie woła medyka, aby opatrzył jego rany, a inny pada przeszyty kulą wroga. Dowódca wyznacza kolejne cele, rozkazuje zdecydowany atak lub odwrót. W radiu odzywają się przerywane komunikaty innych zespołów o opóźnieniu wsparcia, które gdzieś utknęło zaatakowane przez czołgi. Wszystkie te gorące, batalistyczne momenty przeplatane są ciekawym, nieco przygodowym wątkiem, na przebieg którego ma duży wpływ twoje zachowanie. Jeżeli na przykład nie dostaniesz się w określonym czasie do punktu ewakuacji, twoim zadaniem będzie dotarcie do innej miejscowości. Tam masz szansę na dołączenie do jakiejś wycofującej się formacji Amerykanów. Jeśli jednak to również ci się nie uda, niewykluczone, że wpadniesz w ręce partyzantów Frontu Wyzwolenia Everon. Dzięki tym urozmaiceniom wątek przygodowy w Operation Flashpoint nie jest liniowy, co znacznie wzbogaca rozgrywkę.

Ze względu na duży stopień realizmu gry nie możesz też działać jak nieśmiertelny Rambo, gdyż samotni bohaterowie umierają tutaj jako pierwsi. Sposobem na wykazanie się w walce i pozostanie przy życiu jest przede wszystkim dbanie o własne bezpieczeństwo, następnie o bezpieczeństwo twoich towarzyszy, a dopiero na końcu o wynik strzelaniny. Im dłużej pozostaniesz żywy, tym więcej możesz zdziałać - to oczywiste.

Kolejną mocną stroną Operation Flashpoint jest rozległy teren akcji. Podczas każdej misji masz dostęp do olbrzymiego obszaru danej wyspy - to niespotykana dotąd nowinka. Jeśli podczas batalii obleci cię strach, możesz np. wsiąść do pierwszego wolnego pojazdu i udać się w dowolne miejsce na wyspie. Może to być romantyczna latarnia morska na północy albo ruiny zamku na południu. Oczywiście ciągle istnieje ryzyko napotkania nieprzyjacielskich patroli, ale przynajmniej możesz wybrać się tam, dokąd akurat masz ochotę. Okazuje się, że właśnie ten element decyduje o niesamowitej grywalności OFP. Dotychczas przeważnie bywało tak, że wyobraźnia twórców gier nie była zbyt imponująca - często nie dało się wykonać rzeczy tak oczywistych, że człowieka ogarniał pusty śmiech. Tymczasem w OFP co chwilę czeka cię miłe zaskoczenie, gdy okazuje się, że możesz zrealizować kolejny zwariowany pomysł. Przykładowo, w jednej z misji twoim zadaniem jest podłożenie bomb pod stojące w bazie przeciwnika czołgi. Gdy docierasz na miejsce, odkrywasz, że obok czołgów stoi helikopter. Myślisz sobie (a jesteś przekonany, że na pewno się nie uda): a może by tak wsiąść do niego i zniszczyć czołgi rakietami. Nie ma problemu. Za chwilę (jak już zestrzeli cię stanowisko ognia przeciwlotniczego, o którym nic nie wiedziałeś i gdy wgrasz stan gry) kombinujesz inaczej: czemu nie wsiąść po cichu do jednego z czołgów i nie zniszczyć reszty z jego działa? Okazuje się, że i tak można... Pomimo że w każdej misji sposób jej wykonania sugerowany jest podczas odprawy, tak naprawdę 90% z zadań możesz przejść całkowicie po swojemu, dokładnie tak, jak uważasz za stosowne. Dzięki temu bardzo często kończysz jedną misję po kilka razy tylko po to, żeby się pobawić i pokombinować co można zrobić inaczej.

Do tego wszystkiego w Operation Flashpoint możesz wykorzystywać szeroką gamę pojazdów. W zależności od okoliczności, możesz stać się członkiem załogi czołgu czy śmigłowca. Obsługa czołgu nie jest trudniejsza od... obsługi cepa, ale za to śmigłowiec może sprawić wiele kłopotu niewprawnym pilotom. Cóż... praktyka czyni mistrza. Zasiadając za sterami AH-1 Cobra, nie możesz oczekiwać tak realistycznych doznań z lotu, jak podczas grania w typowy symulator tejże maszyny, jednak żadna z ważnych rzeczy nie została pominięta. Jeżeli chodzi o prowadzenie samochodów, nie jest to, co prawda, Colin McRae Rally, ale na potrzeby gry akcji zdecydowanie wystarczy. Możesz też wykorzystywać różne rodzaje uzbrojenia znalezionego np. przy ciałach poległych.

Również rozgrywka wieloosobowa stanowi jedną z większych zalet tej gry. Dzięki internetowym serwerom GameSpy Arcade szansę na uczestniczenie w zabawie ma praktycznie nieograniczona liczba osób. Do tego wyobraź sobie, że wtedy za spusty wszystkich ryczących wystrzałami kałaszy i em-szesnastek pociągają prawdziwi ludzie, i to do tego w zaprojektowanej przez ciebie misji! Nie byłoby to możliwe, gdyby nie dołączony do gry edytor scenariuszy. Jest to jeden z najbardziej rozbudowanych programów tego typu, jakie ostatnio ukazały się na rynku. Podstawy jego działania dość łatwo opanować, ale już stworzenie misji o wyższym poziomie skomplikowania staje się trudnym zadaniem. Warto jednak zainwestować trochę czasu w bliższe zapoznanie się z edytorem.

Operation Flashpoint z pewnością nie mógłby dać ci tak wiele doskonałej rozgrywki, gdyby nie świetna, szczegółowa grafika i wręcz zapierający dech w piersiach dźwięk, który dokładnie dopasowano do wydarzeń rozgrywających się na ekranie. Dzięki temu przebywanie w środku tętniącej wystrzałami bitwy nie powoduje poczucia zagubienia w akcji. Podczas walki wielu jednostek jesteś w stanie rozpoznać, czy to swój, czy przeciwnik. Do tego wszystkiego jeśli zaopatrzysz się w system dźwięku przestrzennego, będziesz wiedział, czy strzały padają z tyłu, z przodu, z lewej czy z prawej strony. W dynamicznej, pełnej niespodziewanych okoliczności walce orientacja we własnym położeniu jest głównym warunkiem przetrwania.

Trzeba także pamiętać o jednej ważnej sprawie. Zdarzało się bowiem, że nawet dużo starsze gry niż Operation Flashpoint charakteryzowały się lepszą grafiką i animacją, ale... żadna z dotąd powstałych gier FPP nie musiała podołać tak dużym wymaganiom. Z reguły przedstawiano w nich tylko okoliczne pomieszczenia i maksymalnie trzydziestu "aktorów". Tutaj komputer w jednej chwili steruje często nawet ponad setką postaci, które (czy to wróg, czy przyjaciel) myślą, analizują sytuację, starają się przetrwać. Jedni kierują czołgiem, inni obsługują jego działo, jeszcze inni wyszukują cele. Niektórzy żołnierze pilotują śmigłowce patrolujące teren, a inni właśnie rozważają, czy nie rzucić w ciebie granatem. Skoro komputer obsługujący grę musi wykonać taki ogrom pracy, łatwo zrozumieć dlaczego Operation Flashpoint ma dość duże wymagania sprzętowe. Jednak jakość oferowanej rozrywki z nawiązką wynagradza ten minus.

Operation Flashpoint to bardzo innowacyjna gra, wnosząca do gatunku wiele pomysłów. Łamane przez nią bariery, związane ze skalą prowadzenia rozgrywki, stanowią doskonałą alternatywę dla graczy znudzonych liniowym przebiegiem kampanii w innych grach FPP. Jest to produkt najwyższej jakości, z porządnie wykonaną grafiką i wspaniałą oprawą dźwiękową. Operation Flashpoint, wzbogacony o edytor scenariuszy, nie pozwoli ci się nudzić przez wiele tygodni.

Napisał: SPIKE



Szukaj  
 
Wpisz nazwę szukanego pliku




Szukaj w newsach
Szukaj w testach
 

SOTW  
 
Zgłoś swój screen
Archiwum
 


Buttony  
 
Nasz button:

Nasze strony:

 

Statystyki  
  Odsłon:
On-Line: 0
Userów:
(od lutego 2004)
statystyki www stat.pl
 

Dystrybutor  
   




Wejdź na forum Wejdź na stronę Armed Assault Center PL